Ten kraj naprawdę zaczyna mnie przerażać… Paranoja za paranoją. Nic, tylko media rozdmuchują kolejne „problemy społeczne”, szukają kolejnych afer i zdobywają wyborców (odpowiednia stacja odpowiedniej partii) dla swoich protegowanych…
O co chodzi z tymi dopalaczami? Że jakiś idiota przedawkował? No i co z tego? Skoro był na tyle głupi, by to brać (i to w takiej ilości) to… To nic. Jego problem. Właściwie, to jego rodziny bądź znajomych – ktoś mu musi przecież wyprawić pogrzeb. I żyjemy dalej – a z pewnością cała reszta społeczeństwa, która sobie zażywa te środki kolekcjonerskie i nic sobie z tego nie robią. Dlaczego? Bo oni mają zdrowy rozsądek (no, czasami trochę mniej, ale mimo wszystko, wciąż go mają) i nie ładują w siebie Bóg wie ile tych środków, tylko zażywają odpowiednio.
Jest pewna rzymska maksyma, Volenti non fit iniuria (z łac.: Chcącemu nie dzieje się krzywda). Jeżeli ktoś chciał konsumować ten środek, pomimo wiedzy, że nie nadaje się do konsumpcji – to nikomu nic do tego. Tak samo, jak każdy ma prawo łykać witaminę C, pić alkohol, kawę, palić papierosy czy popełnić samobójstwo. Jeśli robimy to z własnej woli i chcemy to robić, znając konsekwencje (nadciśnienie, osłabienie organizmu, uzależnienie, nowotwór, śmierć) to nikt, a zwłaszcza państwo, nie powinno się w to mieszać. Naturalnie, rodzina i bliscy znajomi będą interweniować, w końcu od tego są. W normalnym kraju, jakby ojciec zobaczył, że jego syn bierze takie środki, i by mu się to nie podobało, dostał by paskiem po dupie i by gówniarz się uspokoił. Ale dzisiaj? No i z jakiej racji PAŃSTWO (a jeszcze gorzej, bo i RZĄD) mieszają się do tego?
Cala ta chora sytuacja wynika z jednego powodu, i czy tego chcecie, czy nie, winę za wszystko ponosi państwo. Trzeba było nie delegalizować narkotyków. Gdyby człowiek nie musiał kombinować i kupować od dealerów, i przy tym ryzykować złapanie przez policję czy inne służby, a poszedł do normalnego sklepu i kupił dwa gramy marihuany czy pół grama amfetaminy – to nie byłoby by problemu z „dopalaczami”. Wiadomo przecież, że owoc zakazany najlepiej smakuje, więc jeśli zakazujemy pić młodzieży, posiadać i wyrabiać narkotyków itp. to logicznym jest, że znajdzie się DUŻO więcej chętnych, by łamać to prawo, niż gdyby było to powszechnie dostępne.
Dlatego apeluję, po pierwsze, o rozsądek. Jak chcecie brać „dopalacze”, proszę bardzo – macie moje błogosławieństwo. Nie interesuje mnie to w najmniejszym stopniu, dopóki nie szkodzicie innym (namawiacie bądź zmuszacie do konsumpcji tych środków). Tak samo wygląda kwestia narkotyków – chcesz palić trawkę, wciągać fetę czy inne badziewia, proszę bardzo. Mi to naprawdę nie przeszkadza. O ile nie przesadzasz – ale wtedy zainterweniują bliscy, rodzina, charytatywne organizacje non-profit. Jeśli natomiast chcesz, aby RZĄD znów mieszał się w prywatne sprawy obywateli i mówił ludziom, co mogą jeść, czego nie mogą, co mogą zażywać, czego nie – to delikatnie mówiąc, ODCHRZAŃ SIĘ i SPIEPRZAJ Z TEGO KRAJU.
Abstrahując już od kwestii szkodliwości dopalaczy… Skoro państwo tak chętnie dąży do likwidacji tych sklepów, dlaczego nie idzie dalej i nie chce zakazać sprzedaży alkoholu? Przecież z powodu alkoholu ginie więcej osób miesięcznie, niż rocznie przez dopalacze. Tak jak papierosy, kawa czy inne używki – wedle definicji, wszystkie przed chwilą wymienione środki to narkotyki!
Druga kwestia to fakt, z jakim żarliwie Tuskolandia chce zdelegalizować i pozbyć się dopalaczy. Jest to może rozwiązanie mniej (o ile w ogóle) popularne w mediach, ale również warto się nad tym zastanowić. Wiadomym jest, że dopalacze są legalnym zastępnikiem nielegalnych narkotyków. Zabierają więc tych klientów dealorom, którzy obawiają się nielegalnego procederu. Wynikiem tego jest spadek zysków mafii narkotykowych, którym naprawdę zależy na tym, by narkotyki były nie legalne (mogą być droższe, nie trzeba płacić podatków) i opłacają odpowiednie osoby, by napędzać walkę z dopalaczami. To taka myśl końcowa…
Aha, gwoli jasności. Nie biorę dopalaczy, bo uważam to za jedno wielkie G…O. Z wyżej wymienionych środków, łykam Witaminę C, piję sporadycznie kawę i delektuję się piwami ;)