Marcin Bratek

Feed Rss

Trzecia sesja Warhammera – nowe kłopoty?

10.07.2011, Gry fabularne, Opisy sesji.

Krasnolud z Warhammera - Jotunn ma podobną fryzurę Ostatnia sesja skończyła się po wyjściu z biblioteki maga. Mielibyśmy niezły problem z powrotem na powierzchnię, wobec czego MG trochę przyśpieszył akcję. No i się co nie co dowiedzieliśmy o naszym kompanie, parającym się magią Hainzem.

Otóż, udało nam się jakoś wydostać z jaskiń, ale Heinz założył na siebie wyciągniętą z biblioteki maga, nasiąkniętą chaosem zbroję, która się do niego przyczepiła i całkowicie postradał zmysły. Szczęściem, nie zaatakował nas, ale zbiegł z swoim zaiste schorowanym umysłem, przekonanym o sile chaosu, o tym jak jego ciało było zżerane (po części i owszem, po części to były jego urojenia) przez różne robactwa, pasożyty i złe moce. Uciekł i tyle żeśmy go widzieli… Lecz, jak ruszyliśmy dalej w podróż – po otrząśnięciu się z lekkiego zamieszania – od podróżnych i lokalnych chłopów dowiadywaliśmy się, że w okolicy grasuje nowy, potężny akolita… Kilku podróżnych i karawan zniknęło, jedną osadę odnaleziono splądrowaną i spaloną – a nie znaleziono żadnych zwłok, tylko ślady walki…

W trakcie właśnie tej wędrówki, sami dotarliśmy do osady, z której ostały się ino zgliszcza. Podczas przeszukiwania, doszliśmy do zgliszczy świątyni. W środku jednak, wciąż się ukrywał jeden z kapłanów Sigmara, który ciężko ranny, ostatnimi słowami zobowiązał nas do zaniesienie pewnej relikwii (obrazek Sigmara na jakieś drewnianej, starej, podstawie) do miasta Middenheim. Kapłan wyzionął ducha… Cóż. Ruszyliśmy więc dalej w drogę.

Podczas niej, spotkaliśmy pewnego dziwnego pana. Jednak Jotunn szybko się z nim dogadał (nazywał się Johan) i ten się do nas przyłączył, bo również zmierzał do miasta. Jak się później w trakcie rozmowy wyjaśniło, Johan jest łowcą wampirów, ale jest świeżakiem w swojej fusze. Wtajemniczyliśmy go poniekąd w nasze zamiary, ten im przyklasnął i ruszyliśmy wspólnie.

Dotarliśmy pod „fundamenty” miasta. Czekała nas jeszcze długa wędrówka na szczyt góry, na której miasto się znajdowało. Jak się później okazało – nie mieliśmy szybko tam dotrzeć… Po dwóch godzinach drogi na pomoście, zatrzymaliśmy się na popas w jednej z karczm. Zatłoczona jak cholera, ale udało się znaleźć jeden wolny stół. Rozsiedliśmy się, zamówiliśmy piwo (udało mi się wytargować bardzo niską cenę!) i jakąś strawę. No i popełniłem błąd, bo przylazł do mnie jakiś bachor, któremu dałem szylinga. Cóż, po chwili przydreptał jakiś oszołom, sprzedający jakieś fałszywki (typowy szarlatan). I banda dzieciarów, które szybko mnie otoczyły, dotykały. Próbowałem ich zastraszyć halabardą, ale było ciasno i nie wyszło – i się szybko pozbyłem pięciu złotych koron… No to biegiem za dzieciakami przed karczmę, w lewo za winkiel. Tam ich nakryłem, jak gadali z tym szarlatanem. Za mną szedł Johan.

Szybko wywiązała się walka na pięści, niestety dostałem pod oko. Johan zorientował się, że strażnicy na drugiej stronie traktu są pijani, więc szybko do mnie wrócił. Ogłuszyłem szarlatana. Przeszukałem i jedyne co znalazłem, to swoje pięć złotych koron. Zdenerwowany, z podpitym okiem, zrzuciłem go z skarpy (ten winkiel to była skarpa pomiędzy karczmą a przepaścią z tego traktu). Długo leciał :)

Wróciliśmy do karczmy… I „przypadkiem” wynajęliśmy grafowski pokój do wieczora. Urządziliśmy niezłą bibę, poszło kilka beczułek piwa, wina, ja jeszcze ściągnąłem sobie dwie kurtyzany. Impreza trwała dobre 30 minut sesji ;) Potem pobudzili się wszyscy z niezłym kacem. I przypominano sobie (niczym Kac Vegas) co się działo. Przebłbyski typu Aldelberta z demonicznym mieczem (z którym ja biegam, owiniętym w worek) rozbijające drzwi do łazienki, gdzie spał Johan, potem wielkie rzyganko, smród… I szybkie salwowanie się ucieczką przed zapłatą rachunku liną przez okno. No i średnio wyszło, bo Jotunn i Johan wylądowali w jaskini pod skarpą, tylko Aldelbertowi udało się na niej bezpiecznie wylądować. Wmieszał się w tłum i wrócił dopiero później, by nas z stamtąd wyciągnąć. Ledwo ledwo, udało się. Szybko ruszyliśmy pod bramę miasta.

Udało się – wkroczyliśmy do niego. Kupiliśmy od jakiegoś gostka mapę miasta i znaleźliśmy na niej zarówno świątynię, do której zmierzamy, jak i lombard. Cóż, wpierw odwiedziliśmy tą drugą lokację :) Nie uzyskaliśmy jednak odpowiedniej, satysfakcjonującej nas ceny (zarówno wobec relikwii, jak i wobec fikuśnych demonicznych trzech kryształów, które wyciągnęliśmy z biblioteki maga kilka tygodni temu). Ruszyliśmy więc do świątyni (z wielkim oporem ominąłem dwie karczmy…) i z bocznej uliczki zawołał nas jakiś podejrzany człowieczek. Zaoferował lepszą cenę. I pomimo tego, że nas drużynowy złodziej wyczuł coś podejrzanego – weszliśmy do pułapki. No i dalsza część sesji jest typowo D&Dowska, zamiast Warhammerowa. Wynikła rzeź, w trójkę zabiliśmy prawie dziesięciu bandytów (nie jestem pewien…). Ale przez kilka krytycznych pudeł, część naszego rynsztunku wylądowała w okolicznych oknach a Johan postrzelił jakiegoś dzieciaka. No to i chłopi się na nas rzucili… Niestety, byliśmy na krawędzi śmierci (ja np. miałem już 0 Żywotności i ratowałem się Punktem Przewagi). Zacząłem więc używać demonicznego miecza, i wraz z Aldelbertem i Johanem wyrżnęliśmy jeszcze z drugą dziesiątkę mieszkańców tej podłej uliczki. Hyh. Cudem chwilami udawało się nie przywołać demona, ale nie udało mi się ochronić przed dwoma punktami obłędu. W sumie, niewielka cena za taką rzeź i to demonicznym mieczem dwuręcznym. Niepokojące jest to, że spodobało się to mojej postaci…

Szybko ogarnęliśmy więc okolicę i zwialiśmy. Nie dotarliśmy jeszcze do świątyni (a jest na drugim końcu miasta) a jesteśmy niemal pewni, że wkrótce ruszą za nami listy gończe… Oj, trzeba zmienić podejście do gry. Zdecydowanie. Ah, no i potrzebujemy jakiegoś cyrulika, bo długo nie pociągniemy…

Jeden komentarz dla Trzecia sesja Warhammera – nowe kłopoty?

  1. Pingback: Czwarta sesja Warhammera – zapoznanie z miastem | Marcin "Kayne" Bratek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>