Oto drugi artykuł, który publikowałem na nieistniejącym już serwisie mistrzgry.pl. Raczej skierowany jest do początkujących Mistrzów Gry, bo Ci z doświadczeniem od dawna znają te wiadomości. Chociaż, może i im coś umknęło, albo zapomnieli, a dzięki temu sobie przypomną?
Każdy prędzej czy później, musi wykreować na potrzeby przygody bądź kampanii miasto. O tym traktować będzie ten artykuł – o kreacji miasta na potrzeby Monastyru. Liczę, że wywiąże się ciekawa dyskusja na temat Waszych pomysłów i rozwiązań. Naturalnie, wiele zależy od regionu, w którym miasto jest lokowane. Postaram się opisać standardowe, zwyczajne, średniego wzrostu miasto, gdzie można znaleźć wszystko.
Budowa miasta
Kreację miasta zaczynam od sprecyzowania, czy miasto jest zbudowane precyzyjnie, czy dynamicznie rozbudowywane bez planu zagospodarowania. Osobiście preferuje planową rozbudowę miasta – sam też prowadzę rozgrywkę w bardziej ucywilizowanych regionach Dominium. Moje miasta zazwyczaj opierają się na schemacie uporządkowanych, równoległych uliczek wokół centralnego rynku z ratuszem, czy innym urzędem miasta. Centrum rezerwuje dla mieszczan i biedniejszej szlachty. Następnie, rozchodząc się zazwyczaj promieniście od centrum miasta, zaczynają się pojawiać co raz bardziej chaotycznie, niezbyt sprecyzowanie dzielnice poświęcone danemu przedsięwzięciu. Jak zapewne wiecie z historii, kiedyś starano się organizować pewne zakłady rzemieślnicze i manufaktury w swoim wzajemnym obrębie (stąd nazwy ulic takich jak Sukiennicza, Rzemieślnicza, Kowalska, Browarna). Jeden z kierunków rezerwuje dla warstw wyższych – które w mojej wersji Monastyru to prawdziwa klasa wyższa. Zadbane ulice, latarnie regularnie zapalane, klomby roślin, wysokie ogrodzenia, wille i dworki. Kilkanaście metrów dalej zawalające się warsztaty biednych rzemieślników, czy wręcz gliniane i drewniane slumsy biedoty chłopsko-robotniczej (zależnie od kraju).
Staram się też ulokować kilka parków, w centrum i skwery w dzielnicach szlacheckich. W slumsach nie ma to większego sensu – nikt by o to nie dbał i zawsze brakuje tam miejsca, więc szybko wyrosły by glinianki czy prowizoryczne chałupy. W kilku miejscach powinno znaleźć się miejsce na targ – zazwyczaj na rynku, na większych placach. Również zostawiam miejsce na typowo pchli targ, gdzie towar jest wątpliwego pochodzenia – naturalnie, w odpowiednio biednej i niebezpiecznej dzielnicy.
Obronność i bezpieczeństwo
Miasta zwyczajowo były otaczane murami. Teraz ta kwestia jest równie zależna od regionu, w którym decydujemy się umiejscowić miasto. Jeżeli jest to miasto bogatego kraju, jak Kord, Cynazja, Katrina, to mury będą się wspaniale eksponować. Będą wysokie, masywne, pełne baszt, sztandarów i chorągiew, bielone wapniem. Natomiast osady w Gordzie, Agarii czy innych biedniejszych, frontowych krajach, będą otoczone palisadami.
Następną kwestią jest bezpieczeństwo miasta. Teraz znów – bardziej zaawansowane miasta będą wyposażone w remizy straż ogniowych, strażnice miejskie, koszary itd. Biedniejsze osady będą miały scentralizowane koszary straży i kilka studni (o ile osada jest większa).
Gospodarka miasta
Jakby nie było – to jest podstawa funkcjonowania miasta. Należy przemyśleć, jak gospodarka wpływa – a raczej – jak utrzymuje miasto przy funkcjonowaniu i powstrzymuje przed wyjściem mas na ulice.
Po pierwsze, zastanawiam się, co otacza miasto. Jeśli będą to miasta w pobliżu gór, kopalni, surowców naturalnych, to można się domyślać, że miasto będzie opierać swoją gospodarkę na przemyśle i rzemieślnictwie. W takim wypadku, zazwyczaj na obrzeżach miasta lokuje huty, potężne manufaktury zbrojeniowe, jubilerów, rzemieślników, kowali, cieśli itd.
Gdy miasto otaczają niziny, wsie pełne pól i zwierząt hodowlanych, zakładam, że większe miasta utrzymują się z danin, sukiennictwa, handlu (w takim wypadku, miasto będzie głównie zamieszkałe przez mieszczan i średnio zamożną szlachtę).
Miasto musi mieć towary eksportowe, dzięki którym kupcy (w większości mieszczanie), będą zarabiać i płacić podatki do kiesy miasta. Nie każde miasto może sobie pozwolić na bogatych szlachciców, którzy w zamian za stołki dla swych dzieci, będą sponsorować inwestycje.
Ludność
Zazwyczaj staram się urozmaicić ludność zamieszkującą miasta. W centrum umieszczam mieszcan i średnio zamożną szlachtę, na obrzeżach miasta w drewnianych, bądź rozpadających się, domach chłopów, robotników i margines społeczny. Po drugiej jednak stronie lokuje całe dzielnice szlacheckie, pełne dworów, will i ogólnie wyższego standardu życia. Tam lokuje naturalnie bogatszych szlachciców z najznamienitszych rodów.
Zostaje nam też do rozwiązania kwestii mieszania się grup społecznych. Naturalnym wydaje się, że chłopstwo i robotnicy będą spotykali się ze swymi pracodawcami w postaci wszelkiej maści mieszczan. Ci zaś będą sponsorowani, bądź będą prowadzili interesy z szlachtą (czy to w celu nobilitacji do stanu szlacheckiego, czy wyższego zysku). Raczej rzadko kiedy biedota będzie zapędzać się przed dworki szlachty – bo zostaną rozpędzeni, bądź nawet wyeliminowani.
Mój Monastyr jest systemem, w którym widać wyraźnie różnice klasowe. Są Ci, którzy mają naturalne (odziedziczone, wrodzone) przywileje do rządzenia resztą (szlachta), są Ci, którzy ciężką pracą, powiększaniem zysku, dążą do lepszego życia (rzemieślnicy) i są Ci, którzy muszą pracować by jakoś przeżyć i utrzymać wielodzietną rodzinę (chłopi i robotnicy).
Kościół
Jakże można zapomnieć o Kościele?! W centrum miasta rezerwuje miejsce dla jednego większego, bądź kilku mniejszych (ale równie zacnych) kościołów. Jeżeli miasto jest naprawdę dużo (kilkutysięczne), to funduje katedrę. Na obrzeżach miast (tych biedniejszych) znajduje się dużo kaplic, małych kościółków i ołtarzy. W dzielnicy szlacheckiej raczej ich nie umiejscawiam zbyt dużo, gdyż szlachta buduje własne kapliczki w dworkach. Naturalnie, należy to też zweryfikować z danym krajem – w Katrinie kościołów będzie mnóstwo, w Kordzie będzie mniej (ale za to bardziej majestatycznych), zaś w Matrze czy Agarii można będzie policzyć je na palcach jednej ręki.
Jak są kościoły, muszą być duchowni. Ci zamieszkują zazwyczaj (biskupi, arcybiskupi, kardynałowie, mistrzowie inkwizytorium) rozległe posiadłości w dzielnicach bogatszej szlachty – gdyż sami się z niej wywodzą. Ci biedniejsi zamieszkują kamienice, plebanie kościołów. Pospolici księża mają zazwyczaj kontakt z plebsem miejskim i mieszczanami, więc można ich tam spotkać. Dostojniejsi duchowni Kościoła spędzają czas z równymi sobie – z księciami, hrabiami, paniami towarzystwa. Można ich spotkać na balach, czasem w centrum podczas spacerów lub w kościołach w czasie świąt bądź ważnych nabożeństw.
Higiena
Kwestia kanalizacji. W bogatszych dzielnicach i w centrum, wokół ładnych kamieniczkach, może znajdować się rozbudowany system kanalizacji. W biedniejszej części po bokach uliczki (jeśli mieszkańcy mają szczęście) mogą być wykopane rowy kanalizacyjne, którymi spływają wszelkie nieczystości. Zazwyczaj zbiera się je wszystkie do rzek, strumyków albo wytacza poza miasto – tworzą wtedy swoistego rodzaju bagno.
Rozrywka
Tutaj też wszystko zależy od zamożności dzielnicy. W biedniejszych mamy brudne puby, burdele, kasyna. Im bardziej w stronę bardziej znaczącej ludności miasta, mamy wykwintniejsze tawerny, karczmy, zamtuzy. Przy szlacheckich willach zazwyczaj nie lokuje takich miejsc – szlachta ma własne sale balowe, w których organizuje bale oraz pokoje do bardziej przyziemnych rozrywek.
Na rynku głównym w mieście, często były usytuowane pręgierze (bądź budowane na specjalne okazje drewniane szubienice, czy podwyższenia). Wymierzanie odpowiedniej kary zawsze miało grono sympatyków.
Port?
Jeśli miasto znajduje się przy morzu, jeziorze, dużej rzece – należało by zainstalować odpowiedni port. Teraz kwestia, czy miasto jest bardziej porządne, czy bardziej stereotypowe. Zakładając miasto stereotypowe, mamy niebezpieczny, ponury port pełen dokerów, pijanych marynarzy i marginesu społecznego (złodzieje, rębajło, dziwki). Szlachcic by tam nie wszedł za nic, mieszczanin tylko za dnia i tylko z ochroniarzem i przewodnikiem. Przy pomostach przytroczone są łódki, większe okręty i o każdej porze dnia i nocy, wszędzie krząta się pełno ludzi.
W przypadku bardziej zadbanego miasta, port byłby szeroki. Doki kamieniste, molo zadbane, tawerny dla marynarzy czyste. Szerokie, brukowane ulice pozwalały by na typowo portowe czynności, jak i miejsce przechadzki dla odpowiednich ludzi interesu. Mewy wesoło by przelatywały między wyższymi budynkami. Znalazłby się pewnie malutki kościółek, prowadzony przez starego marynarza.
Administracja
W tym temacie ciężko coś precyzyjnego napisać. Wszystko zależy od regionu, w którym miasto będzie się znajdować. Wychodzę z założenia, że im bardziej cywilizowane miasto, tym bardziej rozbudowana biurokracja – czyli Rady Miejskie a nawet sejmiki. Zwyczajowo upchnie się jakiegoś Burmistrza, Gubernatora, Księcia. W miastach „frontowych”, jak Agaria, miastami dowodzić mogą tutejsi dowódcy wojskowi – Kapitanowie, Porucznicy, Generałowie. W Katrinie mogą to być równie dobrze duchowni – Arcybiskupi, Mistrzowie Inkwizytorium. W Kordzie będą to pewnikiem Gubernatorzy, Burmistrzowie – nie często mianowani przez samego Cesarza. W Cynazji czy Lidze Rady Miejskie.
